Cienie Dior 5 Couleurs - wielki niewypał
Te cienie nie są nowe, to żaden świeży zakup, ale ponieważ ostatnio wydaję fortunę tylko i wyłącznie na nudne książki, dam recenzję z braku laku.
Cienie Dior zatem.
Pierwsze skojarzenie? Nigdy więcej nie kupować.
Przede wszystkim cienie mają niewiele pigmentu, są niezwykle suche i krótko trzymają się na powiece.
Powiecie, że baza je przedłuży. Tak, tylko ja nie chcę wydawać dodatkowej kasy na bazę, skoro te cienie kosztują ponad 200 zł za opakowanie. Powinny się trzymać powieki jak przyklejone.
Moja kasetka to kolor 390 - Mystic Jade. W środku znajdziemy dwa odcienie szarości, morelowy róż, jasny seledyn i jasny błękit. Wszystko to na powiece wygląda bardzo blado (widać na zdjęciach), jedynie szarości widać. Morelka zmieszana z szarym z kolei zmienia się w lekki brąz. Cuda? Dla mnie nie bardzo, bo gdybym chciała brąz, kupiłabym brąz.
Z przyjemniejszych rzeczy - puzderko jest piękne, wygodne, duże. Wewnątrz panoramiczne lusterko, w którym widać całą twarz.
Szkoda, że całość nie jest taka luksusowa.
Cieszę się, że cienie były prezentem, inaczej plułabym sobie w brodę za tak nieudany zakup. Jeśli miałyście je w planie - odradzam.
Cienie Dior zatem.
Pierwsze skojarzenie? Nigdy więcej nie kupować.
Przede wszystkim cienie mają niewiele pigmentu, są niezwykle suche i krótko trzymają się na powiece.
Powiecie, że baza je przedłuży. Tak, tylko ja nie chcę wydawać dodatkowej kasy na bazę, skoro te cienie kosztują ponad 200 zł za opakowanie. Powinny się trzymać powieki jak przyklejone.
Moja kasetka to kolor 390 - Mystic Jade. W środku znajdziemy dwa odcienie szarości, morelowy róż, jasny seledyn i jasny błękit. Wszystko to na powiece wygląda bardzo blado (widać na zdjęciach), jedynie szarości widać. Morelka zmieszana z szarym z kolei zmienia się w lekki brąz. Cuda? Dla mnie nie bardzo, bo gdybym chciała brąz, kupiłabym brąz.
Z przyjemniejszych rzeczy - puzderko jest piękne, wygodne, duże. Wewnątrz panoramiczne lusterko, w którym widać całą twarz.
Szkoda, że całość nie jest taka luksusowa.
Cieszę się, że cienie były prezentem, inaczej plułabym sobie w brodę za tak nieudany zakup. Jeśli miałyście je w planie - odradzam.
08.12.2008 o godz. 12:53







nie wiem, czemu każdemu tak trudno uwierzyć, że droga rzecz też może nie być rewelacyjna...
No faktycznie, poł roku to strasznie długo...
Dziewczyny, cienie powinny utrzymywać swoje właściwości znaaaaacznie dłużej. Podejrzewam że tak do 5ciu lat.
Ja używam miliona różnych cieni, z niskiej i średniej półki. Najlepszy jak dotąd naprawdę kupiłam na bazarku za jakies 3 zł gdy zapomniałam swojego (wtedy) Inglota. I właśnie mi się niestety kończy, strasznie żałuję bo był idealny.... :(
Mnie w każdym razie do zakupu zachęciłaś, ale ja nie lubię pacykować się jak drag queen.
Na moim blogu, który zresztą usunęłam z bloblo.pl, pytałaś mnie jak to możliwe, że wychodzą mi takie wyraźne zdjęcia zbliżeń oczu. Sama nie wiem, może to zależy od aparatu, może od rozdzielczości. Zawsze zbliżenia oczu robię na trybie makro, z bardzo bliskiej odległości, z włączoną lampą błyskową, na największej rozdzielczości.
Bloga przeniosłam tu : mrumiomiumru.blogspot.com
Zapraszam i pozdrawiam :)
widać, że marka bardzo na ciebie działa, ja wypróbowałam juz wielu cieni, tanich i bardzo drogich, ale np. chanel niczym nie rozni sie od bourjois... moze dlatego, ze wypiekane sa w tej samej fabryce?
Najlepsze cienie jakie posiadam, a mam YSL, Lancome i chanel. Dior i chanel sa najlepsze!